Zasada ograniczonego zaufania do blogerów, czyli o szkodliwości zdrowej żywności

Tak badania, jak i praktyka, wskazują na to, że zdecydowana większość osób poszukujących informacji o zdrowym trybie życia, kroki swe kieruje w kierunku internetu. Tam czerpie całymi garściami z tego, co udostępniane jest każdego dnia przez rosnące wciąż szeregi blogerów oraz wortali specjalizujących się w tej właśnie tematyce. A wiedza owa bywa zdradliwa…

Mity1

Przed paroma dniami otrzymałem od stałej czytelniczki (za co jeszcze raz serdecznie dziękuję!) link do wpisu pewnej znanej, jak sądzę, blogerki zajmującej się tematyką zdrowej żywności. Autorka prezentuje w nim listę 10 produktów o – jej zdaniem – mocno wątpliwej jakości, które powszechnie uważane są za bardzo zdrowe, czasem wręcz lecznicze. Sądząc po samej formie wpisu, jej zamiarem miało być wzbudzenie kontrowersji, a sądząc po samym blogu – chodziło też o wypromowanie produktów przez autorkę polecanych i sprzedawanych. Trudno mieć pretensje do tego, że autorka dba o własny, dobrze pojęty interes, jednak zawsze należy pamiętać, że to, co piszemy (będąc, czy też nie, fachowcami w swojej dziedzinie), może mieć realny wpływ na wybory innych ludzi. Odpowiedzialność za słowo, to coś, czego internetowi specjaliści dopiero będą się (mam szczerą nadzieję, że będą) uczyć. Jednak nie o odpowiedzialności chciałem tym razem, a o ostrożności w podejściu do tego rodzaju porad.

Autorka wspomnianego bloga na swej liście zamieściła 10 pozycji. Z częścią jej stwierdzeń zgadzam się całkowicie, bo trudno się z nimi nie zgodzić, jednak kilka jej zastrzeżeń należy uznać co najmniej za nadinterpretowane, a czasem zwyczajnie mylne. Oto dwa przykłady:

Białko jaj – znalazło się pod numerem 10, choć jak sama autorka przyznaje, kolejność nie ma tu żadnego znaczenia. Według niej białko jaj jest niezwykle przereklamowane, może być wręcz szkodliwe (ponieważ hamuje przyswajanie żelaza) i z całą pewnością nie tak wartościowe, jak żółtko, z którego, z niewiadomych zupełnie przyczyn!, rezygnują wszyscy fitmaniacy.

Jajo1

Szanowni Państwo, nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że żółtko jaja jest bardzo zdrowym i wartościowym produktem. Pod apelem o jedzenie żółtek lub całych jaj podpisuję się obiema rękami, ale… Ale żółtko zawiera w sobie dużo tłuszczu, co nie zawsze i nie dla każdego jest dobrym rozwiązaniem. To właśnie z powodu wysokiej zawartości tłuszczu owi fitmaniacy często rezygnują z żółtek, spożywając jedynie białka jaj. Wynika to z prostej kalkulacji makroskładników. Jeśli ktoś zjada dziennie (jak robią to zawodowcy) ponad 20 białek jaja kurzego, to spożycie razem z nimi 20 żółtek sprawiłoby, że proporcja przyjętych tłuszczy do białek w ich diecie uległaby całkowitemu zburzeniu. W ten sposób nie osiągniemy nigdy efektu redukcji tkanki tłuszczowej tak, jak mamy to zaplanowane. Efektu redukcji w ten sposób nie osiągniemy w ogóle!

Czy to oznacza, że nie powinniśmy jeść żółtek? Absolutnie nie! Wszystko zależy od tego, co jest naszym celem, na jakim etapie jesteśmy i jak przedstawia się nasze aktualne zapotrzebowanie na kalorie. To wszystko jest składową szeregu pozornych drobiazgów, które trzeba poznać i zrozumieć. Nie ważne, czy jesteśmy tuż przed zawodami kulturystycznymi, czy dopiero rozpoczęliśmy budowanie sylwetki. Nie ważne, czy jesteśmy gospodynią domową w średnim wieku, która koniecznie chce stracić kilka kilogramów, czy anorektyczną nastolatką marzącą o zaokrąglonych kształtach – ważne jest to, że nasza dieta ZAWSZE musi być dostosowana do celu, jaki chcemy osiągnąć. I ta właśnie zasada bardzo często determinuje odpowiedź na pytanie, czy dany produkt jest dla nas odpowiedni. Wygląda na to, że wiedzy tej zabrakło naszej blogerce.

Len1

Len, czyli siemię lniane albo olej lniany – to kolejny produkt z listy żywności o „wątpliwej jakości”. Na liście autorki znalazł się na miejscu pierwszym, co z pewnością miało przyciągnąć uwagę. Bo jak to? Len miałby być niezdrowy?! I problem właśnie w tym, że tak do końca blogerka nie była tego w stanie rozstrzygnąć.

Potwierdzeniem tezy, jakoby len w dowolnej postaci nie tylko może, ale i jest szkodliwy (przynajmniej dla części naszej populacji), mają być dość niejasne badania przeprowadzone na tej roślinie. Autorka wspomina o estrogenach, fitoestrogenach, naukowych teoriach i medycznych podejrzeniach odnoszących się do działania lnu na powstawanie i rozrost komórek nowotworowych. Gdyby przestudiować ten tekst uważnie i najlepiej kilka razy (bo i napisany jest językiem niekoniecznie polskim), zauważymy, że tak naprawdę mamy tu do czynienia z szeregiem wątpliwości, które powinno się rozsądnie rozważyć, ale na których podstawie trudno jest cokolwiek orzec. Jednak wrażenie po jednorazowym i niekoniecznie skrupulatnym zapoznaniu się z całym wpisem pozostanie jednoznaczne – len to zuo! Od dzisiaj lnu nie używam! Nie po raz pierwszy z całej masy informacji pozostanie nam w głowach tylko ogólne wrażenie i zapamiętamy jedynie wykrzywione przesłanie autora.

Fit220

A jak jest z tym lnem tak naprawdę? Tak naprawdę, to nie wiem. Niemniej lnu nie przestanę spożywać i nie przestanę go polecać. Czemu? Ponieważ mam silne podejrzenia graniczące z pewnością, że historia badań nad szkodliwością lnu oraz propagowania ich wyników, przypomina jako żywo sprawę aspartamu.

Aspartam to popularny środek słodzący. Wszelcy fitmaniacy używali i nadal używają słodzików opartych na aspartamie. I  nie było w tym nic dyskusyjnego do czasu, kiedy to pojawiły się wyniki badań wskazujące na szkodliwość aspartamu i, o niespodzianko!, nieszkodliwość jego konkurenta – xylitolu. Xylitol jest doskonałym słodzikiem i trudno zarzucić mu cokolwiek. Może oprócz ceny, gdyż w tej kategorii przegrywał z aspartamem od zawsze. Dopiero naukowcy i ich badania pomogły mu prawdziwie zaistnieć na rynku. A jak to było z tymi badaniami? Otóż w zdecydowanej większości przeprowadzane były na myszach, a robiono to w ten sposób, że jednorazowo podawano tym biednym zwierzątkom taką dawkę aspartamu, jaką ludzie nie byliby w stanie przyjąć przez całe życie. Łatwo się domyślić, że konsekwencje tego nie były dla myszek szczególnie dobre. Pytanie tylko, czy na tej podstawie należy orzekać, że aspartam jest dla nas szkodliwy? Pozwolę sobie zacytować mojego mistrza i nauczyciela – Michała Karmowskiego, który powiedział kiedyś: „Trzeba sobie zadać pytanie, czy to nie jest też tak, że ktoś, komu zależy na zarabianiu pieniędzy z danego produktu, będzie hejtował ten drugi? No tak to już jest w życiu”.

Fit178

Czy z taką sytuacją mamy do czynienia i w tym przypadku? Nie wiem, ale zamieszczona obok omawianego wpisu lista artykułów i suplementów, które sprzedaje nasz blogerka, daje do myślenia…

Maciek

Advertisements

Potreningowa bezsenność – level expert

Pisaliśmy już jakiś czas temu o problemach z potreningową bezsennością, czyli z sytuacją wywołaną przez naszą całodzienną aktywność zakończoną solidnym treningiem, z którą można sobie poradzić przy pomocy kilku w miarę prostych sposobów. Występuje jednak i inny rodzaj potrenningowej bezsenności, znacznie ostrzejszy i trudniejszy do przezwyciężenia, znany dobrze wszystkim tym, których treningi osiągają poziom bardzo wysokiej intensywności. Tutaj nie wystarczą ustalone, a opisane poprzednio rytuały. Tu trzeba czegoś więcej…

man in bed with eyes opened suffering insomnia sleep disorder

Zwykła potreningowa bezsenność to efekt co najmniej dwóch czynników: stymulacji nerwów poprzez ćwiczenia fizyczne oraz nagromadzeniem docierających do naszego mózgu sygnałów z całego dnia. Oprócz nich, często występuje także zachwianie rytmu dobowego. Z tymi jednak problemami poradzić sobie można szybko i dość łatwo, czasem wystarczy jedynie zmienić rozkład dnia i dostosować go do naturalnych potrzeb naszego ciała. Bywają jednak trudniejsze przypadki, których skutków nie sposób załagodzić w ten sposób. Przypadki te związane są z niezwykle intensywnym treningiem, często idącym w parze ze stresem wywołanym jakimś ważnym wydarzeniem. Jest to coś, co doskonale znają kulturyści, zawodnicy fitness oraz sportów siłowych. Jednak zjawisko to nie pozostaje obce również dla tych spośród amatorów, którzy w swoich treningach nauczyli się pokonywać naturalną barierę bólu, przez co potrafią podnieść ich intensywność na zdecydowanie wyższy poziom.

https://zacznijtrening.wordpress.com/2014/08/14/potreningowa-bezsennosc-jak-temu-zaradzic/

Układ nerwowy stymulowany przez ćwiczenia fizyczne wykonywane na najwyższych obrotach można porównać do pralki będącej na etapie odwirowywania. Niełatwo jest nad nim zapanować i wyciszyć, gdy hula z prędkością ponad tysiąca obrotów na minutę. Jeśli do tego dodamy jeszcze stres, który może być wywoływany np. zbliżającymi się zawodami (jak to często bywa w przypadku wymienionych wyżej dyscyplin), otrzymujemy połączenie mordercze dla naszej regeneracji i tym samym dla całego organizmu. Czegoś takiego zdarzyło mi się już parokrotnie doświadczyć. Z jednej strony duży stres, z drugiej bardzo intensywny trening (który, jak początkowo sądziłem, powinien zadziałać kojąco), a następnie noc spędzona bez zmrużenia oka, za to rankiem czułem się jak potrącony przez czołg. Co ciekawe, później również na sobie doświadczyłem i tego, że po naprawdę intensywnym treningu nie potrzebny dodatkowy stres, aby przeżyć podobnie bezsenną noc. Jeśli odpowiednio mocno stymulujemy nasz układ nerwowy, to nawet w pełni zrelaksowani będziemy wewnętrze kręcić się niczym wirująca pralka.

Bezsenność3

Jak temu zaradzić? Wspominałem już wcześniej, że przy poważniejszych zaburzeniach snu, spowodowanych treningiem i tym, co wokół niego, nie pomogą nam zwyczajowe rytuały. Tu trzeba sięgnąć po coś mocniejszego, a „coś mocniejszego” oznacza zazwyczaj specjalne środki czy suplementy, które pozwolą wyciszyć nasz układ nerwowy. Mam na myśli różnego rodzaju preparaty w rodzaju melatoniny (więcej nazw nie będę wymieniał, pozostawiając wybór Państwa rozsądkowi), nie zaś leki wystawiane na receptę – tych bowiem należy zdecydowanie unikać. Pamiętajcie jednak, że każdy taki środek powinno się przyjmować z zachowaniem odpowiedniej ostrożności, a wspomnianą dla przykładu melatoninę jedynie czasowo, w okresach szczególnych problemów ze snem.

Maciek

Trening z wykorzytaniem ćwiczeń wyłącznie z masą ciała – raz jeszcze

W naszym ostatnim tekście starałem się odpowiedzieć na pytanie, czy dzięki treningom opartym wyłącznie na ćwiczeniach z masą ciała można osiągnąć wymarzoną sylwetkę? Sądząc po Państwa komentarzach, tekst ów okazał się nie do końca zrozumiały, stąd też i obecny wpis. Powiedzmy to jeszcze raz wyraźnie – poprzez treningi oparte wyłącznie na ćwiczeniach z masą ciała istotnie możemy osiągnąć wymarzoną sylwetkę, ale…

BW1

Ale to zależy od szeregu czynników.

Po pierwsze – JAKA jest ta nasza wymarzona sylwetka? Jeśli zależy nam przede wszystkim na sprawności, zwinności i ładnie podkreślonych mięśniach, tego rodzaju trening POWINIEN w zupełności wystarczyć. Jeśli jednak dążymy np. do zbudowania masy mięśniowej, jeśli marzymy o sylwetce bardziej atletycznej, wówczas może się to okazać zdecydowanie za mało. Piszę, iż MOŻE się to okazać za mało, ponieważ wiem, że niektórzy szczycą się taką właśnie atletyczną sylwetką zbudowaną WYŁĄCZNIE ćwiczeniami z masą ciała. Osobiście trudno jest mi stwierdzić, czy faktycznie jest to efekt tego rodzaju treningów; zbyt mało o przypadkach tych mam informacji.

Jednak znam dobrze ludzi, którzy faktycznie ograniczają się jedynie do tej formy treningu. Co więcej, mimo że ich sylwetki trudno uznać za wzorcowo atletyczne, z pewnością nie mają się czego wstydzić. Mało tego, swoją sprawnością potrafią zawstydzić zdecydowaną większość bywalców siłowni, którzy zwykli przerzucać całe tony żelastwa.

BW4

Po drugie – zwróciłem uwagę na takie zależności jak genetyka oraz sposób wykonywania określonych ćwiczeń. Oba te elementy w sposób bezsporny wpływają na możliwości naszego rozwoju, a także na jego tempo. Nie wymieniłem natomiast jeszcze jednego współczynnika mającego wpływ na ostateczną ocenę – nie wspomniałem o wieku. Nastolatek lub dwudziestolatek trenujący mądrze i regularnie WYŁĄCZNIE z użyciem ćwiczeń z masą ciała potrafi osiągnąć naprawdę zdumiewające efekty. Zdumiewające w porównaniu z tymi, jakie staną się udziałem osoby starszej; bez względu na to, jak ciężko będzie pracowała i jak wielkich ciężarów użyje. Sam na co dzień obserwuję takie właśnie zjawisko i choć rozumiem doskonale jego przyczyny, nieustanie wprawia mnie ono w zdumienie.

Na koniec dodam jeszcze, iż w żaden sposób nie gloryfikuję ćwiczeń z masą ciała. Poznałem je bardzo dobrze, ich wady, zalety i możliwości rozwoju, jakie zapewniają na poszczególnych etapach. Doceniam je i nieustanie wykorzystuję. Nie wyobrażam sobie treningu bez choćby jednego z nich, jednak jeszcze trudniej byłoby mi wyobrazić sobie mój trening bez używania dużych obciążeń. Całkowicie zgadzam się z opinią, że prawdziwy postęp bez ćwiczeń z ciężarami, najlepiej z wolnymi ciężarami, jest niemożliwy. Dopuszczam jednak i takie rozwiązanie, iż można swój trening oprzeć wyłącznie na ćwiczeniach z masą ciała i przy spełnieniu określonych wymagań oraz zaistnieniu określonych okoliczności dopracować się w ten właśnie sposób sylwetki, o jakiej marzą miliony.

Maciek

Czy ćwiczenia wyłącznie z masą ciała pozwolą mi osiągnąć wymarzoną sylwetkę?

Jak to jest z tymi treningami opartymi wyłącznie na ćwiczeniach z masą ciała? Czy są skuteczne? Czy są bezpieczne? I przede wszystkim – czy pozwalają osiągnąć sylwetkę o jakiej marzymy?

Brzuch3

Wiem, że niektórzy mają już serdecznie dosyć stawiania sprawy w ten sposób, ale nie ma na to jednej prostej odpowiedzi. Nie sposób na tak postawione pytanie odpowiedzieć krótko „tak” lub „nie”. Musicie zdać sobie sprawę z tego, że trenowanie, budowanie sylwetki, choć oparte jest na prostych zasadach, obarczone jest również całą masą zależności. I to właśnie te zależności mają decydujący wpływ na końcowy efekt. Ale po kolei…

Zacznijmy od tego, jaka jest ta wymarzona sylwetka. I tu już pierwszy problem, bo ilu ludzi, tyle wzorców i ideałów, do których dążą. Każdy zaś rodzaj sylwetki wymagał będzie nieco innego treningu. Jednak ogólna zasada jest taka, że im bliżej naszej wymarzonej sylwetce do tej, jaką cechują się zawodowi kulturyści, tym trudniej będzie nam osiągnąć cel za pomocą tylko i wyłącznie ćwiczeniom z masą ciała. Na pewnym etapie stanie się to już niemożliwe, ponieważ wyczerpiemy całkowicie możliwości tego rodzaju treningu. Aby mięśnie ciągle zwiększały swoją masą, potrzebują coraz to silniejszych bodźców. Jeśli więc marzy nam się waga w okolicach 90 – 100 kg (u mężczyzn), w czasie gdy nasz wzrost wynosi jakieś 175 cm, musimy rozejrzeć się za wolnymi ciężarami lub maszynami do ćwiczeń. Ponieważ jednak istnieją różne typy metaboliczne i różne zdolności anaboliczne, nie można kategorycznie wykluczyć możliwości podobnego osiągnięcia. Być może dla ludzi o tzw. błogosławionych genach podobny przyrost masy mięśniowej dzięki treningom wyłącznie z masą ciała jest możliwy. Prawdopodobnie zajęłoby im to więcej czasu i wymagało sporej znajomości ćwiczeń oraz pewnej kreatywności w podnoszeniu ich skuteczności. Jednak będą potrafili osiągnąć wymarzony cel.

Fit34

Jeszcze inaczej będzie miała się sprawa w przypadku kobiet. Pisaliśmy już o tym, że panie, dla osiągnięcia proporcjonalnych efektów do tych, jakie osiągają mężczyźni, muszą w swój trening włożyć znacznie więcej pracy. To sprawia, że trenując z masą ciała dotrą na swój maksymalny pułap w rozbudowie mięśni znacznie wcześniej. Dla nich sięgnięcie po dodatkowe obciążenia dość szybko może okazać się koniecznością. Choć i tutaj różnie z tym bywa. Niektóre kobiety mają niezwykłą łatwość w budowaniu mięśni (osobiście znam taki przypadek) i nie potrzebują wiele, aby zadziwić efektami. Pozostaje się jedynie zadumać nad unikalnością i zróżnicowaną charakterystyką każdego z nas.

Jeśli jednak wzorzec kulturysty lub mocno zbudowanej instruktorki fitness jest Wam daleki, możecie spać spokojnie. Dla osiągnięcia wysportowanej, smukłej, zdrowo wyglądającej sylwetki, treningi z masą ciała będą w zupełności wystarczające. Jeśli zaś podejdziecie do swoich ćwiczeń w pełni poważnie i poprzecie to dobrą dietą oraz właściwą regeneracją, możecie niespodziewanie dla Was samych przerosnąć własny ideał.

Wspominałem o różnych możliwościach naszych organizmów w budowaniu mięśni, o „błogosławionych genach” i typach metabolicznych. I to jest kolejna ważna zależność, jaką trzeba rozpatrzeć, odpowiadając na pytanie o efektywność ćwiczeń z masą ciała. Wprawdzie jak sam na treningach z masą ciała spędziłem całe lata, to jednak moim celem wówczas nie był przyrost masy, ale ciągła poprawa sprawności, koordynacji oraz szybkości ruchów. I choć zauważyłem, że niektóre ćwiczenia z masą ciała mają naprawdę duże możliwości w budowaniu mięśni, to jednak limit ogólnego rozwoju w tego rodzaju treningu osiągnąłem dość szybko. Jest to jednak sprawa bardzo indywidualna. Słyszałem o przypadkach ludzi, którzy swoją naprawdę imponującą sylwetkę zawdzięczają WYŁĄCZNIE ćwiczeniom z masą ciała. Niektóre organizmy są bardzo podatne na bodźce anaboliczne i mają niezwykłą łatwość budowania masy mięśniowej. Takie genetyczne ewenementy nie potrzebują wiele, aby osiągnąć zdumiewające efekty. Być może ktoś z Was, nawet o tym nie wiedząc, jest właśnie jednym z owych wybrańców?

DrążekN3

Trzecią zależnością, o której koniecznie należy wspomnieć, jest sam sposób wykonywania ćwiczeń. Istnieją bowiem ćwiczenia i ĆWICZENIA, a sam Michał Karmowski – kulturysta, jeden z najlepszych w Polsce trenerów personalnych – powiedział kiedyś, że nie ma czegoś takiego, jak dobre i złe programy treningowe, a jedynie dobrze i źle wykonywane ćwiczenia.

Praktycznie każde ćwiczenie z masą ciała można wykonywać z różną starannością, a tym samym z różnym, wkładanym w nie wysiłkiem. Istnieje także spora ilość wariantów tego samego ćwiczenia, poczynając od wersji dla początkujących, a kończąc na wersjach dla doświadczonych atletów. Doskonałym przykładem są tutaj pompki, przysiady oraz podciąganie się na drążku. Każde z tych ćwiczeń można wykonać ze zróżnicowanym poziomem trudności, dostosowując je do własnych możliwości, celu i etapu rozwoju, na którym się aktualnie znajdujemy. Dzięki takiemu stopniowaniu mamy szansę zwiększać siłę bodźców, jakimi atakujemy nasze mięśnie podczas treningu. Same tylko pompki istnieją w tak dużej ilości wariantów, że można z nich ułożyć pewną wzorcową drabinkę – od wersji dla najbardziej początkujących, poprzez wszystkie kolejne szczeble rozwoju, aż po wersję możliwą do wykonania jedynie przez prawdziwych bogów fitnessu. Teoretycznie każde ćwiczenie z masą ciała można wykonywać na wyższym poziomie trudności, w praktyce jednak różnie z tym bywa. Dlatego też tak ważne jest ciągłe poszerzanie wiedzy w zakresie ćwiczeń (tak ich rodzajów, jaki i drobnych, podnoszących jakość udoskonaleń) oraz sposobu ich wykonywania. Dzięki temu osiągnięcie wymarzonej sylwetki poprzez treningi oparte jedynie na ćwiczeniach z masą ciała stanie się realne.

Na koniec przypomnę jeszcze jedną, bardzo ważną zasadę, która brzmi – najważniejszym elementem każdego ćwiczenie jest skupienie się na ruchu! Dzięki koncentracji oraz pełnej kontroli nad ruchem w trakcie każdego kolejnego powtórzenia, możecie uzyskać maksymalny, możliwy dla Was efekt. Chcecie podnieść poziom trudności zwykłych przysiadów? Wykonujcie je według tego właśnie wzoru, a nagrodę za to zobaczycie w lustrze.

Maciek

Cztery kroki do pozbycia się cellulitu – skutecznie i ostatecznie

Cellulit to wróg każdej kobiety. Cellulit nie tylko wpływa na estetykę ciała, ale i, co bardzo ważne, nieleczony prowadzi do choroby. Ponieważ zaś z pewnością żadna kobieta nie czerpie przyjemności z posiadania „skórki pomarańczowej”, mamy dla Was prostą w opisie (lecz niełatwą w zastosowaniu), jedyną prawdziwie skuteczną kurację antycellulitową.

Cellulit1

O sposobach na walkę z cellulitem napisano już całe tomy postów, wpisów i komentarzy na forach. Pojawia się w nich zarówno sporo trafnych uwag, jak i zupełnie absurdalnych teorii, chociażby taka, że z cellulitem trzeba się zwyczajnie pogodzić. Otóż nie! Nie tylko nie trzeba, ale i nie wolno się godzić z jego występowaniem. Cellulit ma wyraźnie niekorzystny wpływ na zdrowie, tak fizyczne, jak i psychiczne, więc walka z nim powinna stać się równie ważna, co walka z każdą chorobą. Naprawdę można tego dokonać. Niestety, nie jest to proste, a na pewno nie szybkie. Cellulit powstaje latami, trudno więc spodziewać się, że pozbędziemy się go w ciągu paru tygodni czy choćby miesięcy. Jeśli jednak macie w sobie dość siły woli i zdecydowania, oto co musicie zrobić…

Po pierwsze – krążenie

Naszą receptę należy realizować według podanej tu kolejności, gdyż ta absolutnie nie jest przypadkowa. Na pierwszym zaś miejscu znajduje się uregulowanie, czy też raczej poprawienie, krążenia.

Zmęczenie3

Dla wielu pań może być zaskoczeniem, że za głównego sprawcę cellulitu uważa się problemy z krążeniem. Wystarczy jednak przyjrzeć się bliżej kilku dowolnym przypadkom, aby zrozumieć, jak wiele jest w tym prawdy. Najgłośniej mówią o tym trenerzy personalni oraz modelki fitness, które z racji swojego zawodu zmagali się z tym problemem tak u siebie, jak i u innych.

Gdyby każda z pań – niezbyt szczęśliwych posiadaczek cellulitu – zadała sobie pytanie: „Czy mam problemy z krążeniem?”, odpowiedź w każdym niemal przypadku musiałaby być taka sama: „Tak, mam”. Możliwe, że istnieją przypadki kobiet z doskonałym krążeniem, a mimo to posiadające na swych udach „skórkę pomarańczową”, jednak ja sam o takich nie słyszałem.

Pamiętajcie, Drogie Panie, że z krążeniem jest trochę jak z ciśnieniem tętniczym – nie zawsze jesteśmy świadomi faktu, że coś jest z nim nie w porządku. Zazwyczaj problemy zauważamy dopiero wówczas, kiedy jest naprawdę źle, zupełnie bagatelizując różne, drobne sygnały, jakie daje nam nasze ciało. W przypadku kobiet występowanie cellulitu jest jednym z takich właśnie sygnałów! Jeśli koniecznie chcecie znaleźć u siebie objawy niewłaściwego krążenia (bo przecież ja jestem zupełnie zdrowa!), poszukajcie takich jak: uczucie ciężkich nóg, opuchlizna na obszarze łydek, kostek i stóp, uczucie zmęczenia, problemy z zasypianiem, ciągłe uczucie zimna, powstawanie pajączków, a następnie żylaków, słaba kondycja – szybko męczycie się na skutek wysiłku, zwłaszcza takiego, który mocno podnosi tętno, wreszcie utrata apetytu oraz wykasływanie pienistego śluzu lub flegmy. To oczywiście nie wszystko, jednak w większości przypadków ta lista wystarcza do rozpoznania u siebie problemów z krążeniem.

Fit195

Pomyślmy teraz o tym, jak się pozbyć się problemów z krążeniem, a tym samym jak wykonać pierwszy i najważniejszy krok do pozbycia się cellulitu.

Jedynym znanym mi i osobiście przeze mnie przetestowanym sposobem na skuteczne i trwałe leczenie układu krążenia, jest zmiana trybu życia z dotychczasowego, na ten właściwy, zwany również higienicznym. Jego elementem, i to niemałym, jest wprowadzenie do dziennej rutyny zdrowej aktywności – odpowiedniej dawki ruchu. I od tego właśnie zaczniemy. Aby uregulować nasze krążenie potrzebujemy ruchu. Jest to banalnie prosty, a jednocześnie bezlitośnie konieczny warunek. Nie da się poprawić funkcji krążenia, bez ruchu. Nie ma takiej możliwości! Tym samym nie da się pozbyć cellulitu bez odpowiedniej dawki aktywności fizycznej! Przez odpowiednią dawkę należy zaś rozumieć treningi co najmniej trzy razy w tygodniu, przy odpowiednio wysokiej intensywności, po MINIMUM 30 minut każdy.

Regularna, przemyślana i mądrze zaplanowana aktywność fizyczna pozwoli Wam, Drogie Panie, rozpędzić Wasze niedomagające krążenie, poprawić ukrwienie całego ciała, zwiększyć dopływ tlenu do mięśni. Efekty tego prostego zabiegu przyjdą, ponieważ przyjść muszą. Poczujecie różnicę i już po kilku miesiącach zobaczycie efekty, które są najlepszą z możliwych motywacją. Być może sama aktywność fizyczna nie wystarczy do pożegnania raz na zawsze „pomarańczowej skórki”. Nie wolno Wam się jednak poddawać. Przecież jest to dopiero pierwsza pozycja na naszej recepcie.

Po drugie – toksyny

Na drugim miejscy listu czynników odpowiedzialnych za powstawanie lipodystrofii (cellulitu), są toksyny. Wprawdzie toksyny atakują nas zewsząd, jednak największą ich ilość wprowadzamy sobie sami do organizmu, spożywając różne produktu żywnościopodobne. Do tej grupy należy zaliczyć wszystko, co nosi wspólna nazwę śmieciowego jedzenia, a także żywność wysoko przetworzoną. Spośród obu tych grup (które tak naprawdę stanowią jedną, olbrzymią kategorię) najzjadliwsze w działaniu są słodycze oraz wszelkie produkty z dużą zawartością niezdrowych tłuszczy. Żywiąc się tego rodzaju wytworami światowego przemysłu, dostarczamy do swoich organizmów całą masę toksyn, które, niestety, zwykle pozostają w nim na dłużej. Na dużo dłużej niż byśmy chcieli.

Tłuszcz3

Jaka jest na to rada? Nie jeść śmieci, odstawić na bok wysoko przetworzone paskudztwa i nauczyć się czytać skład na opakowaniach kupowanych produktów. Zasada tu obowiązująca jest niezwykle prosta – jeśli lista składników naszej ulubionej przekąski przypomina tablicę Mendelejewa, czas najwyższy zmienić zamiłowania. Chyba że na starość chcemy świecić w ciemności, o ile, rzecz jasna, starości tej doczekamy.

Po trzecie – dieta

Toksyny i odstawienie śmieciowego jedzenia to jedno, ale bywa, że lipodysftrofia ma swoją przyczynę w pozornie zdrowych produktach, których nigdy nie podejrzewalibyśmy o szkodliwe działanie. Jeśli trenujecie regularnie i przestrzegacie zdrowej, czystej diety, a mimo to cellulit jak był, tak jest, powinnyście zrobić szybki przegląd swoich kuchni. Czego macie szukać? Produktów opartych na wysoko oczyszczonej mące pszennej (np. wszelkich makaronów na bazie tzw. białej mąki) oraz nabiału. Obie te kategorie żywności w środowisku fitnessowym i kulturystycznym mają nie najlepszą opinię i obwiniane są o szereg problemów z sylwetką, uporczywie powracającą tkanką tłuszczową oraz zatrzymywaniem wody w organizmie. Nie musicie od razu wykreślać wysoko oczyszczonej mąki pszennej i nabiału ze swojej diety, ale warto zwrócić uwagę na ilość spożywanych produktów z obu tych kategorii, a w razie potrzeby ograniczyć ich ilość. Prawdą jest jednak i to, że najlepszym rozwiązaniem prędzej czy później może okazać się zupełne odstawienie tego rodzaju żywności.

Po czwarte – hormony

Ostatnią pozycję na naszej recepcie stanowią problemy hormonalne. Te mogą być różnorakie i nie sposób się o tu nich rozpisywać. Najpopularniejszym bodajże problemem przytaczanym przez specjalistów są np. źle dobrane tabletki hormonalne. Jeśli więc wykonałyście cały plan sumiennie, pozbyłyście się problemów z krążeniem, prowadzicie higieniczny tryb życia oparty na zdrowej aktywności fizycznej i czystej diecie pozbawionej szkodliwie działających produktów, a mimo to Wasza „skórka pomarańczy” nie wykazuje oznak zaniku, poszukajcie przyczyny właśnie w hormonach. Uregulowanie tej właśnie sprawy bywa ostatnią sekwencją kodu do skarbca, zawierającego Wasze nowe, piękniejsze ciało.

BallPlank

Krążenie, toksyny, dieta i problemy hormonalne – to drabinka prowadząca do celu. Chcesz pozbyć się cellulitu? Już dziś zrób pierwszy krok i wejdź na pierwszy szczebel. Zacznij Trening!

Maciek

Chrom – pierwiastek fitnessu?

Nie ma wątpliwości, że pierwiastek ten jest niezbędny w procesie wzrostu i dla utrzymania dobrego zdrowia. Niektórzy utrzymują, że jego wszechstronne działanie nie kończy się na leczeniu cukrzycy i ochronie przed chorobami serca. Wspomaga odchudzanie, buduje mięśnie, czyni cuda…

Chrom1

Chrom występuje w kilku chemicznych postaciach. Dostępne na rynku preparaty zawierają zazwyczaj pikolinian chromu lub polinikotynian chromu. Jeszcze inny związek chromu znajduje się w drożdżach piwnych (nie mylić z piwem!). Standardowa, nieułożona dieta zawiera mało tego minerału, warto więc pomyśleć o uzupełnianiu jego niedoborów odpowiednimi preparatami. Choć znacznie lepszym rozwiązaniem będzie zmiana zwyczajów żywieniowych.

Jak działa chrom?

Uzupełnia działanie insuliny, hormonu, który transportuje glukozę zawartą we krwi do komórek, gdzie jest ona spalana, w ten sposób dostarczając całemu organizmowi energii. Mając wystarczającą ilość chromu, nasze ciało skuteczniej wykorzystuje insulinę, przez co stężenie glukozy we krwi utrzymuje się na prawidłowym poziomie. Dostarczając do organizmu odpowiednich dawek chromu, możemy uchronić się przed cukrzycą (niektóre przypadki wskazują na to, że chrom potrafi faktycznie leczyć cukrzycę), ale nie tylko. Chroni przed hipoglikemią oraz wszystkimi jej skutkami.

Jakie znaczenie ma chrom dla walczących o piękną sylwetkę?

Chrom odgrywa ważną rolę w rozkładzie węglowodanów, tłuszczów oraz białek. Wspomagając działanie insuliny, sprawia, że nasze ciało lepiej reaguje na węglowodany, traci skłonność do przekształcania ich w tkankę tłuszczową. Mięśnie lepiej je przyswajają i lepiej wykorzystują. Pomagając w rozkładzie tłuszczy, ogranicza stężenie cholesterolu LDL (tego złego), a zwiększa stężenie cholesterolu HDL (tego dobrego). Obie te funkcje chromu, wraz z funkcją wspomagającą rozkład białek, stoją za przekonaniem, iż pierwiastek ten jest doskonałym partnerem w walce o piękną sylwetkę, ponieważ pomaga w redukcji tkanki tłuszczowej i ułatwia budowanie mięśni. Opinia ta jest jednak dość kontrowersyjna, ponieważ o ile działanie chromu na węglowodany, tłuszcze i białka pozostaje bezsprzeczne, to jednak wciąż brak stuprocentowej pewności, co do jego wpływu na odchudzanie i przyrost masy mięśniowej. Wprawdzie jedne badania wykazują, że duże dawki pikolinianu chromu mogą ułatwić zrzucenie nadwagi i zwiększyć masę mięśniową, to jednak inne już tego nie potwierdzają. Wyjaśnienie roli chromu w tym procesie wymaga przeprowadzenia dalszych ekspertyz.

Chrom3

Zapotrzebowanie na chrom

Nie istnieje norma określająca zalecaną dzienną dawkę chromu, jednak naukowcy uważają, że od 50 do 200 µg wystarcza, by nie powstał niedobór tego mikroelementu u dorosłych. Niedobór chromu może spowodować, że organizm nie będzie mógł skutecznie wykorzystywać glukozy. Brak chromu najprawdopodobniej nie jest przyczyną cukrzycy, jednak może przyspieszyć jej wystąpienie u osób z takimi skłonnościami. Ponadto niedobór chromu może pogorszyć metabolizm aminokwasów oraz zwiększyć stężenie cholesterolu i trójglicerydów.

Chrom nawet w dużych dawkach nie wywołuje żadnych skutków ubocznych, istnieje jednak obawa, że bardzo duża jego ilość może upośledzić przyswajanie żelaza i cynku.

Maksymalną zalecaną dzienną dawką chromu jest 200 µg. Tyle zaleca się przyjmować w procesie odchudzania i dla zwiększenia skuteczności insuliny. Ale uwaga! Osoby chorujące na cukrzycę nie powinny zażywać chromu bez uprzedniego skonsultowania się z lekarzem. Pierwiastek ten może mieć wpływ na dawkę insuliny lub innych farmaceutyków stosowanych w leczeniu!

Chrom2

Gdzie szukać chromu?

Chyba najlepszym źródłem chromu są dla nas zboża pełnoziarniste. Jak pisze dietetyk Dorota Łapa, Pełne ziarna zbóż zawierają niemal wszystkie makroskładniki: białka, tłuszcze i węglowodany, jak również są bogatym źródłem mikroelementów takich jak sód, potas, wapń, fosfor, magnez, cynk czy miedź oraz Witamin z grupy B, witaminy E,  a nawet Betakarotenu i witaminy C (a produkty bogate w witaminę C wspomagają wchłanianie i przyswajanie chromu) . Oczyszczanie, rafinowanie produktów zbożowych powoduje utratę tegoż bogactwa nawet do 60 – 90% naturalnej ich zawartości. Pełne ziarna zbóż zawierają również mnóstwo chromu. Pełnoziarniste pieczywo jest jego doskonałym źródłem. Mąka oczyszczona, z której wytwarza się inne gatunki pieczywa, zawiera już bardzo niewielkie ilości tego pierwiastka. Oprócz pełnych ziaren zbóż, chrom w dużych ilościach możemy również znaleźć w ziemniakach, suszonych śliwkach, w maśle fistaszkowym, w orzechach, owocach morza oraz w drożdżach piwnych. Ogólna prawidłowość występowania chromu w pokarmach jest taka, że chuda żywność zawiera go zazwyczaj znacznie więcej niż tłusta.

Jedzcie więc mądrze, Szanowni Państwo. Uważnie dobierajcie składniki i starajcie się wzbogacać dietę w produkty zawierające ten niezwykły pierwiastek. To z pewnością Wam się opłaci.

Maciek

Chrom niezaprzeczalnie jest jednym z niezbędnych pierwiastków umożliwiających prawidłowe funkcjonowanie organizmu człowieka. Chrom występuje w wielu produktach spożywczych, takich jak mięso, jaja, ryby i owoce morza, produkty zbożowe a także w niektórych owocach i warzywach. Stosując urozmaiconą dietę, jesteśmy w stanie wypełnić dzienne zapotrzebowanie na ten mikroelement.  W ostatnich latach chrom w postaci suplementu diety stał się bardzo popularny. Jest często polecany jako środek wspomagający odchudzanie, przyrost masy beztłuszczowej i redukcję tkanki tłuszczowej. Niestety, wyniki badań nie są jednoznaczne, wiele z nich nie wykazało istotnego wpływu na redukcję masy ciała. Nie ma także dowodów na to, że istnieje potrzeba suplementacji chromu w populacji. Osoby, które mimo wszystko decydują się na suplementację chromem, powinny przestrzegać zalecanej dawki, ponieważ chrom w nadmiarze może być bardzo szkodliwy (pikolinian chromu ma działanie rakotwórcze). Możliwe skutki uboczne stosowania chromu na odchudzanie to: bóle głowy, bezsenność, wahania nastroju, rozdrażnienie, niedobory żelaza oraz wzrost wagi (!). Decyzja należy do Was.  Jak przy wszystkim należy zachować umiar i jeżeli możemy, to korzystajmy z tego, co daje nam natura. Tak jak napisał Maciek – jedzcie mądrze – a będziecie cieszyć się wspaniałym zdrowiem i piękną sylwetką przez długi czas.

Dorota

Otyłość – choroba ignorancji

Jakiego rodzaju dysfunkcja zdrowotna jest największym zagrożeniem nie tylko współczesnego człowieka, ale i całej tzw. zachodniej cywilizacji? Nowotwór? Uzależnienie od narkotyków czy papierosów? A może ptasia grypa lub wirus Ebola? Niestety… nic z tych rzeczy. Niestety, bo wszystkie te choroby można leczyć farmakologicznie, ze stosunkowo niewielkim zaangażowaniem ze strony pacjenta. Największe zagrożenie stanowi dla nas galopująca pandemia otyłości. Zwyczajnie zajadamy się na śmierć.

Otyłość1

Fakty są zatrważające. Lekarze biją na alarm. Już nawet nie biją, a łomocą wściekle, ogarnięci całkowitą desperacją. Liczba osób otyłych staje się nie do udźwignięcia nawet dla najlepszych systemów zdrowotnych. Państwom Zachodu, zwłaszcza Amerykanom i Brytyjczykom, grozi kolejny kryzys finansowy, ponieważ już dzisiaj na leczenie skutków otyłości wydają one więcej, niż na wszystkie toczone przez siebie wojny razem wzięte. Większe wydatki ponoszą jedynie na walkę z paleniem papierosów oraz z konsekwencjami tego nałogu. Jednak biorąc pod uwagę ciągłe tendencje spadkowe ilości osób sięgających po papierosa, można śmiało orzec, że już wkrótce otyłość wysunie się na czoło tego strasznego peletonu.

U nas, na szczęście, ciągle jest lepiej, niż w wymienionych krajach. Można by rzec, że sytuacja ciągle jeszcze nie jest beznadziejna, jednak ostatni dzwonek już przebrzmiał. Następne będą tylko dzwony kościelne.

Czy otyłość jest chorobą?

Jakiś czas temu miałem okazję wysłuchać wykładu pewnego lekarza, specjalisty on zaburzeń żywienia, który przez bite dwie godziny dowodził, że tak. Argumenty, jakie przytaczał na potwierdzenie swojej tezy, można śmiało uznać za niepoważne, zaś samo twierdzenie, iż otyłość to choroba, jest twierdzeniem niebezpiecznym i mocno szkodliwym. Lekarz ów sporo czasu poświęcił na omawianie problemu hormonów zmuszających nas do ciągłego zaspokajania głodu, opisywał sposoby, w jakie organizm człowieka potrafi dostosowywać się do otyłości i w ten sposób utrudniać redukcję masy ciała, wspomniał nawet o nowo odkrytych bakteriach w jelicie grubym, które potrafią odzyskiwać z resztek pokarmowych do 200 kcal… niestety, nie wspomniał ani słowem o aktywności fizycznej, o zwyczajach żywieniowych zaś jedynie nieśmiało napomknął.

Funny3

Otyłość w 99% wynika z niewłaściwego odżywiania oraz braku ruchu. Jest to tak proste, że aż trudne do zaakceptowania. Ciągle, jak widać, wielu z nas nie może pogodzić się z tym, że wystarczyłoby inaczej jeść i więcej się ruszać. Wyszukujemy kolejnych usprawiedliwień. Otyłość to choroba, a więc cóż ja mogę!? Mnie należy leczyć! Nie zmuszać do zmiany diety, nie terroryzować ćwiczeniami, ale leczyć! Ja nie jestem gruby… ja jestem chory! To naprawdę oburzające, że ludzie chełpiący się tytułami naukowymi w dziedzinie zaburzeń żywienia, rozpowszechniają podobne herezje.

Otyłość, Szanowni Państwo, nie jest chorobą. Z wieloma już przypadkami miałem okazję się zetknąć. Różne historie wysłuchiwałem, jak to nadwaga i otyłość jest winą lekarzy, dzieci, telewizji, stresu i braku czasu. I zawsze, w każdym z tych przypadków odnajdywałem tylko jedną, jedyną przyczynę. Bo jeśli otyłość jest chorobą, to jest chorobą ignorancji. Tyjemy z braku wiedzy! Nie z braku czasu, nie ze stresu, nie z winy leków hormonalnych czy czego tam jeszcze… tyjemy, bo nie mamy pojęcia o podstawowych mechanizmach rządzących naszym ciałem. Tyjemy również dlatego, że sama wiedza nie wystarczy. Trzeba ją jeszcze wprowadzić w życie. Odłożyć widelec i wstać z fotela. Problem w tym, że im więcej kilogramów spoczywa na tym fotelu, tym trudniej poderwać ciało do działania.

Nie czekajcie… zacznijcie trening.

Maciek

Błonnik – podstawa diety kształtującej piękną sylwetkę

Chociaż zbawienne działanie błonnika znane jest od czasów Hipokratesa – który głosił, że razowe pieczywo ma zbawienne działanie dla pracy i zdrowia jelit – jego lecznicze znaczenie zaczęliśmy doceniać dopiero od mniej więcej 30 lat. Potrzeba było ponad dwóch tysiącleci oraz światowej pandemii otyłości i nowotworów, aby zrozumieć, jak ważnym jest składnikiem w codziennej diecie. Oto przed Państwem – Jego Wysokość Błonnik!

Błonnik

Mimo że błonnik nie ma praktycznie żadnych wartości odżywczych, to zarówno jego rozpuszczalna, jak i nierozpuszczalna postać są bardzo ważne dla zachowania dobrego zdrowia. Błonnik rozpuszczalny występuje  w owocach, jarzynach, mące owsianej, orzechach i warzywach strączkowych. Stanowi materialny budulec roślinnych błon komórkowych, który pęcznieje w kontakcie z wodą. W jelicie grubym jest on rozkładany przez bakterie na prostsze substancje. Błonnik nierozpuszczalny występuje w ziarnach i zbożach. Składa się głównie z celulozy, która łączy się wprawdzie z wodą, ale w niej nie pęcznieje. Błonnik nierozpuszczalny nie jest trawiony, gdyż nasze enzymy trawienne nie są w stanie go rozłożyć.

A jakie są te cudowne oddziaływania błonnika na nasze zdrowie?

Choć to wątek niezbyt estetyczny, zacznijmy od tego, że błonnik wchłania nadmiar wody z jelit, dzięki czemu stolec jest obfitszy i bardziej miękki. Pożywienie zawierające dużo błonnika pomaga zapobiegać zaparciom i powstawaniu hemoroidów. Błonnik zwiększa zawartość wody w stolcu, dzięki czemu łatwiej jest go wydalić. Ale razem z wodą zabiera ze sobą także inne, bardzo niechciane przez nasz organizm elementy. Przywiera do cząstek cholesterolu, które są wydalane razem z nim, a więc potrafi również SKUTECZNIE obniżyć stężenie tej szkodliwej substancji. Odpowiedzialny za to jest przede wszystkim błonnik rozpuszczalny, który ogranicza przedostawanie się cholesterolu z jelit do krwioobiegu. Badania wykazały, że błonnik rozpuszczalny jest w stanie obniżyć poziom złego cholesterolu od 6 do 20% i to już po 6 tygodniach! Jest to wynik wyraźnie lepszy, niż w przypadku stosowania diety niskotłuszczowej.

Błonnik3

Błonnik rozpuszczalny nie ulega trawieniu, ale pożyteczne bakterie usadowione w naszych jelitach doprowadzają do jego fermentacji, przetwarzając go następnie w kwasy tłuszczowe odgrywające ważną rolę w odżywianiu.

Jeśli jemy pokarmy zawierające dużo błonnika rozpuszczalnego, zmniejsza się zapotrzebowanie organizmu na insulinę, ponieważ zwalnia on proces wchłaniania glukozy zawartej w pożywieniu. Efekt ten wiąże się bezpośrednio z redukcyjnym działaniem błonnika, ponieważ nadmiar glukozy wraz z niezużytą w procesie jej wchłaniania insuliną, odkłada się w postaci tkanki tłuszczowej. Błonnik pomaga zrzucić niechciane kilogramy również przez to, że wchłania wodę, dzięki czemu pęcznieje i wypełnia żołądek, zmniejszając w ten sposób uczucie głodu, a także opóźniając moment, w którym pożywienie opuszcza żołądek.

Błonnik, oprócz wymienionych wyżej zalet, ma także działanie przeciwnowotworowe  oraz zapobiegające powstawaniu kamieni żółciowych. Przykładami są tu np. siemię lniane (opisywane na naszym blogu przez Ewę – specjalistkę w tej materii), które zawiera estrogeny roślinne zwane lignanami, mającymi opinię NIEZWYKLE skutecznych w zapobieganiu rakowi.

Błonnik5

Niedobór błonnika w pożywieniu może powodować wiele przewlekłych schorzeń zwyrodnieniowych, np. choroby serca, uchyłkowatość jelita grubego i cukrzycę. Szacuje się, że w zdrowej diecie powinno znajdować się 18 g błonnika każdego dnia (nie należy przekraczać ilości 30 g dziennie!). Niestety, realia są takie, że zdecydowana większość Polaków spożywa go dużo mniej, choć podobno już jedna kromka chleba razowego zawiera aż 5 g błonnika (do tego rodzaju przeliczników należy podchodzić jednak bardzo ostrożnie, gdyż nie od dziś wiadomo, że chleb, chlebowi nie równy, a i kromki bywają różne).

Stosując dietę bogatą w błonnik, należy pamiętać o przyjmowaniu również dużych ilości płynów (błonnik wchłania wodę). Błonnik powinno się spożywać w postaci naturalnej, wraz z pożywieniem, nie zaś pod postacią preparatów i tabletek. Mówi się, że połykanie tabletek lub kapsułek zawierających błonnik może być niebezpieczne, ponieważ po nasyceniu wodą zwiększają one swoją objętość i mogą utkwić w przełyku. Należy również pamiętać, że przez 2 godziny po przyjęciu preparatów z błonnikiem nie należy zażywać żadnych leków, ponieważ może on opóźniać ich wchłanianie. Duża dawka błonnika MOŻE zmniejszyć skuteczność np. doustnych środków antykoncepcyjnych  oraz leków zmniejszających stężenie cholesterolu. Zagrożenia takie związane są jednak niemal wyłącznie z przyjmowaniem błonnika w postaci różnych preparatów. Błonnik zawarty w pożywieniu nie jest tu żadnym problemem, gdyż bardzo trudno jest jednorazowo spożyć tyle błonnika, aby można było mówić o przyjęciu dużej jego dawki (o ile, rzecz jasna, nie będziemy jeść czystego błonnika łyżkami). Jednak w razie jakichkolwiek wątpliwości należy sprawdzać zawartość błonnika w konkretnych produktach oraz skonsultować się z lekarzem.

Fit120

Pamiętajmy również, że nagłe dostarczenie organizmowi dużej dawki błonnika może wywołać bóle brzucha i wzdęcia. Dotyczy to przede wszystkim roślin strączkowych (fasola), ale nie tylko. Jeśli dotąd nie spożywaliśmy błonnika w co najmniej przeciętnej ilości, nasz przewód pokarmowy nie będzie przygotowany do poradzenia sobie z tym nowych składnikiem diety. Błonnik należy wówczas wprowadzać stopniowo, powoli zwiększając jego ilość, aby dać czas naszym jelitom na wytworzenie odpowiedniej flory bakteryjnej.

Na koniec krótkie podsumowanie powodów, dla których błonnik jest tak ważny dla każdego, kto dba o ładną sylwetkę:

  1. Oczyszcza organizm – choć to może nie jest zbyt estetyczny aspekt działania błonnika, jest niezwykle ważny, gdyż zapewnia prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego (a bez sprawnego układu pokarmowego trudno jest myśleć o bezproblemowym kształtowaniu sylwetki), a także oczyszcza z toksyn będących zmorą każdego, nie tylko ludzi zajmujących się sportami sylwetkowymi.
  2. Redukuje tkankę tłuszczową – i tu już chyba nic dodawać nie trzeba.
  3. Chroni nasze zdrowie – a wiadomo, że im lepsze jest nasze zdrowie, tym piękniejsze są nasze ciała.

Maciek

Atrakcyjność mięśni, czyli – na co kobiety zwracają największą uwagę?

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, które mięśnie najmocniej przyciągają uwagę kobiet? Na co panie zwracają uwagę, gdy taksują wzrokiem skąpo odzianego mężczyznę? Gdzie zatrzymuje się ich wzrok, a co pozostaje niezauważone? Brytyjscy naukowcy postanowili odpowiedzieć na te pytania, więc jeśli chęć bycia atrakcyjnym jest jednym z powodów Waszego treningu, koniecznie czytajcie dalej.

Fit106

Londyńscy naukowcy wykorzystali metodę śledzenia ruchu gałek ocznych ludzi przeglądających zdjęcia osób w strojach kąpielowych, aby skreślić mapę najbardziej interesujących nas części ciała. O ile mężczyźni w tymże badaniu okazali się w większości beznadziejnie przewidywalni, to już wyniki, jakie przyniosły testy wśród kobiet, dla wielu mogą okazać się zaskakujące.

Na podstawie tychże wyników naukowcy stworzyli listę grup mięśniowych, które wśród pań cieszą się największym zainteresowaniem. Oto i ona:

Miejsce pierwsze bezapelacyjnie zajęły mięśnie brzucha. Nie sposób powiedzieć, czy każda z badanych pań oczekuje u mężczyzny wymarzonego przez wielu „sześciopaku”, nie ma natomiast żadnych wątpliwości, że to właśnie na brzuchu najdłużej zatrzymywał się ich wzrok. Sami naukowcy, co ciekawe, widzą w tym znacznie więcej niż pociąg do estetycznego wyglądu. Według nich męski brzuch jest dla kobiet tak ważnym punktem orientacyjnym, gdyż stanowi doskonałe odzwierciedlenie trybu życia i ogólnej sprawności fizycznej, a to z kolei podświadomie wpływa na ocenę mężczyzny i jego możliwości (włącznie z możliwościami seksualnymi). I z poglądem tym trudno się nie zgodzić. Wszak nie od dziś wiadomo, że spora ilość tkanki tłuszczowej na brzuchu to zapowiedź problemów ze zdrowiem, a mięśnie brzucha obrazują sprawność i siłę całego ciała.

Fit55

Miejsce drugie to kompilacja poszczególnych grup mięśniowych (tj. przedramiona, ramiona i barki), które razem składają się na kształt naszych rąk. I w tym wyborze naukowcy dopatrują się atawizmu sięgającego czasów polowań na mamuty. Silne męskie ręce to opieka, ochrona i zapowiedź udanego polowania. Cechy te najwyraźniej w dalszym ciągu są niezwykle poszukiwane.

Miejsce trzecie przypadło pośladkom. Powodem mają być zaś te same przyczyny, co w przypadku brzucha. I również tutaj nie sposób nie zgodzić się z taką argumentacją. Mięśnie pośladków oraz stopień ich otłuszczenia idealnie odwzorowują aktualną kondycję mężczyzny, a także to, jak bardzo dba o siebie (czyli również i to, jak będzie on dbał o siebie w dalszym ciągu). Wprawdzie co jakiś czas pojawiają się różnorakie opinie o tym, że męskie pośladki prędzej czy później zrobią się płaskie i obwisłe (jak chociażby artykuł pewnego chirurga plastycznego, który przekonywał, że JEDYNĄ metodą na zachowanie jędrnej pupy u mężczyzn jest operacja!), to jednak wśród praktykujących pilnie sporty sylwetkowe budzą one jedynie skromny uśmiech politowania.

Naszą listę zamykają plecy jako całość. A czemu plecy? Powodem ma być po raz kolejny podświadome i wewnętrzne poszukiwanie w mężczyźnie cech myśliwego i strażnika. Jednak bez względu na przyczynę, cieszy obecność pleców na tej liście. Może będzie to argumentem dla wszystkich panów, którzy traktują treningi pleców po macoszemu, ponieważ nie wydają im się one tak istotnym elementem, jak klatka piersiowa czy biceps. Pamiętajcie, plecy to bardzo duża grupa mięśni wymagająca bardzo ciężkiej pracy, a jednocześnie stanowiąca razem z nogami podporę dla całego ciała.

Fit61

Tak więc, Panowie, skoro wiecie już co i jak, marsz na siłownię pracować nad wiadomymi mięśniami!

A tak zupełnie poważnie, to powinniśmy pracować nad każdą partią naszego ciała. Bo badania, badaniami, rankingi, rankingami, a i tak na końcu liczą się proporcje, sprawność i higiena życia codziennego.

Maciek

Najbardziej niedoceniane ćwiczenia z masą ciała – wysiadka (ćwiczenie na mięśnie skośne brzucha)

W cyklu „Najbardziej niedoceniane ćwiczenia z masą ciała” omawialiśmy już różne dynamiczne ćwiczenia izometryczne, które stanowią doskonałą alternatywę dla statycznego planku. Opisywaliśmy „dookoła świata”, przybliżyliśmy Wam „wspinaczkę górską na łokciach”. Oba te ćwiczenia są doskonałe w kształtowaniu i wzmacnianiu brzucha, jednak żadne z nich nie poświęca tyle uwagi mięśniom bocznym brzucha, co „wysiadka”.

Brzuch4

Mięśnie boczne brzucha (poprawnie należałoby je nazywać mięśniami skośnymi) są zdecydowanie jedną z najbardziej zaniedbywanych grup mięśniowych. Niemal każdy, kto wykonuje ćwiczenia z myślą o rozwoju mięśni brzucha, świadomie lub nie rozwija wyłącznie mięśnie proste (czyli te, które odpowiadają za tzw. kratkę). Sprzyja temu również fakt, że większość popularnych ćwiczeń izolowanych na brzuch to ćwiczenia obciążające właśnie mięśnie proste. Efekty takiego treningu mogą być różne i choć niektórzy nie zalecają nadmiernego rozwijania mięśni skośnych brzucha, zdecydowanie każdy powinien zadbać o ich wzmocnienie.

Wysiadka to jedno z tych ćwiczeń, które rozwijają mięśnie skośne brzucha, zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Oprócz brzucha, kształtują również barki, plecy (na odcinku lędźwiowym i piersiowym), pośladki oraz uda. Jak widać, jest to ćwiczenie kompleksowe, które pozwala przetrenować jednocześnie wiele grup mięśniowych. Wysiadka to doskonałe uzupełnienie sesji treningowej i kolejny wariant dynamicznego ćwiczenia izometrycznego, które przenosi tradycyjną deskę na wyższy poziom.

Brzuch5

Ponieważ wysiadka jest ćwiczeniem izometrycznym, najważniejsze podczas jego wykonywania jest utrzymywanie stałego napięcia mięśni – w tym wypadku chodzi tu przede wszystkim o mięśnie brzucha oraz barków i pleców. To właśnie te grupy mięśniowe utrzymują pozycję podczas wykonywania kolejnych powtórzeń i to na nie spada odpowiedzialność za jej prawidłowość.

Na koniec jeszcze parę słów o powodach, dla których niektórzy unikają lub nie zalecają ćwiczeń na mięśnie skośne brzucha. Chodzi mianowicie o to, że mięśnie skośne mogą przyczynić się do zabudowania talii, co zdaje się być największym koszmarem wielu trenujących kobiet. Jak z tym jest w rzeczywistości?

W rzeczywistości jest to temat bardziej złożony, niż można by sądzić po wpisach na forach i portalach dla kobiet. Jednak jeśli macie jakiekolwiek obawy, trzymajcie się tego, że choć za talię osy odpowiedzialnych jest kilka czynników, to aby mięśnie skośne brzucha naprawdę zwiększyły swoją objętość, potrzebują naprawdę dużych obciążeń. Nie wyobrażam sobie, aby kobieta mogła rozwinąć mięśnie skośne brzucha do tego stopnia niejako przypadkiem, bez całkowitej świadomości i chęci dążenia do tego. Więc nie ma obawy…

Maciek