Zasada ograniczonego zaufania do blogerów, czyli o szkodliwości zdrowej żywności

Tak badania, jak i praktyka, wskazują na to, że zdecydowana większość osób poszukujących informacji o zdrowym trybie życia, kroki swe kieruje w kierunku internetu. Tam czerpie całymi garściami z tego, co udostępniane jest każdego dnia przez rosnące wciąż szeregi blogerów oraz wortali specjalizujących się w tej właśnie tematyce. A wiedza owa bywa zdradliwa…

Mity1

Przed paroma dniami otrzymałem od stałej czytelniczki (za co jeszcze raz serdecznie dziękuję!) link do wpisu pewnej znanej, jak sądzę, blogerki zajmującej się tematyką zdrowej żywności. Autorka prezentuje w nim listę 10 produktów o – jej zdaniem – mocno wątpliwej jakości, które powszechnie uważane są za bardzo zdrowe, czasem wręcz lecznicze. Sądząc po samej formie wpisu, jej zamiarem miało być wzbudzenie kontrowersji, a sądząc po samym blogu – chodziło też o wypromowanie produktów przez autorkę polecanych i sprzedawanych. Trudno mieć pretensje do tego, że autorka dba o własny, dobrze pojęty interes, jednak zawsze należy pamiętać, że to, co piszemy (będąc, czy też nie, fachowcami w swojej dziedzinie), może mieć realny wpływ na wybory innych ludzi. Odpowiedzialność za słowo, to coś, czego internetowi specjaliści dopiero będą się (mam szczerą nadzieję, że będą) uczyć. Jednak nie o odpowiedzialności chciałem tym razem, a o ostrożności w podejściu do tego rodzaju porad.

Autorka wspomnianego bloga na swej liście zamieściła 10 pozycji. Z częścią jej stwierdzeń zgadzam się całkowicie, bo trudno się z nimi nie zgodzić, jednak kilka jej zastrzeżeń należy uznać co najmniej za nadinterpretowane, a czasem zwyczajnie mylne. Oto dwa przykłady:

Białko jaj – znalazło się pod numerem 10, choć jak sama autorka przyznaje, kolejność nie ma tu żadnego znaczenia. Według niej białko jaj jest niezwykle przereklamowane, może być wręcz szkodliwe (ponieważ hamuje przyswajanie żelaza) i z całą pewnością nie tak wartościowe, jak żółtko, z którego, z niewiadomych zupełnie przyczyn!, rezygnują wszyscy fitmaniacy.

Jajo1

Szanowni Państwo, nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że żółtko jaja jest bardzo zdrowym i wartościowym produktem. Pod apelem o jedzenie żółtek lub całych jaj podpisuję się obiema rękami, ale… Ale żółtko zawiera w sobie dużo tłuszczu, co nie zawsze i nie dla każdego jest dobrym rozwiązaniem. To właśnie z powodu wysokiej zawartości tłuszczu owi fitmaniacy często rezygnują z żółtek, spożywając jedynie białka jaj. Wynika to z prostej kalkulacji makroskładników. Jeśli ktoś zjada dziennie (jak robią to zawodowcy) ponad 20 białek jaja kurzego, to spożycie razem z nimi 20 żółtek sprawiłoby, że proporcja przyjętych tłuszczy do białek w ich diecie uległaby całkowitemu zburzeniu. W ten sposób nie osiągniemy nigdy efektu redukcji tkanki tłuszczowej tak, jak mamy to zaplanowane. Efektu redukcji w ten sposób nie osiągniemy w ogóle!

Czy to oznacza, że nie powinniśmy jeść żółtek? Absolutnie nie! Wszystko zależy od tego, co jest naszym celem, na jakim etapie jesteśmy i jak przedstawia się nasze aktualne zapotrzebowanie na kalorie. To wszystko jest składową szeregu pozornych drobiazgów, które trzeba poznać i zrozumieć. Nie ważne, czy jesteśmy tuż przed zawodami kulturystycznymi, czy dopiero rozpoczęliśmy budowanie sylwetki. Nie ważne, czy jesteśmy gospodynią domową w średnim wieku, która koniecznie chce stracić kilka kilogramów, czy anorektyczną nastolatką marzącą o zaokrąglonych kształtach – ważne jest to, że nasza dieta ZAWSZE musi być dostosowana do celu, jaki chcemy osiągnąć. I ta właśnie zasada bardzo często determinuje odpowiedź na pytanie, czy dany produkt jest dla nas odpowiedni. Wygląda na to, że wiedzy tej zabrakło naszej blogerce.

Len1

Len, czyli siemię lniane albo olej lniany – to kolejny produkt z listy żywności o „wątpliwej jakości”. Na liście autorki znalazł się na miejscu pierwszym, co z pewnością miało przyciągnąć uwagę. Bo jak to? Len miałby być niezdrowy?! I problem właśnie w tym, że tak do końca blogerka nie była tego w stanie rozstrzygnąć.

Potwierdzeniem tezy, jakoby len w dowolnej postaci nie tylko może, ale i jest szkodliwy (przynajmniej dla części naszej populacji), mają być dość niejasne badania przeprowadzone na tej roślinie. Autorka wspomina o estrogenach, fitoestrogenach, naukowych teoriach i medycznych podejrzeniach odnoszących się do działania lnu na powstawanie i rozrost komórek nowotworowych. Gdyby przestudiować ten tekst uważnie i najlepiej kilka razy (bo i napisany jest językiem niekoniecznie polskim), zauważymy, że tak naprawdę mamy tu do czynienia z szeregiem wątpliwości, które powinno się rozsądnie rozważyć, ale na których podstawie trudno jest cokolwiek orzec. Jednak wrażenie po jednorazowym i niekoniecznie skrupulatnym zapoznaniu się z całym wpisem pozostanie jednoznaczne – len to zuo! Od dzisiaj lnu nie używam! Nie po raz pierwszy z całej masy informacji pozostanie nam w głowach tylko ogólne wrażenie i zapamiętamy jedynie wykrzywione przesłanie autora.

Fit220

A jak jest z tym lnem tak naprawdę? Tak naprawdę, to nie wiem. Niemniej lnu nie przestanę spożywać i nie przestanę go polecać. Czemu? Ponieważ mam silne podejrzenia graniczące z pewnością, że historia badań nad szkodliwością lnu oraz propagowania ich wyników, przypomina jako żywo sprawę aspartamu.

Aspartam to popularny środek słodzący. Wszelcy fitmaniacy używali i nadal używają słodzików opartych na aspartamie. I  nie było w tym nic dyskusyjnego do czasu, kiedy to pojawiły się wyniki badań wskazujące na szkodliwość aspartamu i, o niespodzianko!, nieszkodliwość jego konkurenta – xylitolu. Xylitol jest doskonałym słodzikiem i trudno zarzucić mu cokolwiek. Może oprócz ceny, gdyż w tej kategorii przegrywał z aspartamem od zawsze. Dopiero naukowcy i ich badania pomogły mu prawdziwie zaistnieć na rynku. A jak to było z tymi badaniami? Otóż w zdecydowanej większości przeprowadzane były na myszach, a robiono to w ten sposób, że jednorazowo podawano tym biednym zwierzątkom taką dawkę aspartamu, jaką ludzie nie byliby w stanie przyjąć przez całe życie. Łatwo się domyślić, że konsekwencje tego nie były dla myszek szczególnie dobre. Pytanie tylko, czy na tej podstawie należy orzekać, że aspartam jest dla nas szkodliwy? Pozwolę sobie zacytować mojego mistrza i nauczyciela – Michała Karmowskiego, który powiedział kiedyś: „Trzeba sobie zadać pytanie, czy to nie jest też tak, że ktoś, komu zależy na zarabianiu pieniędzy z danego produktu, będzie hejtował ten drugi? No tak to już jest w życiu”.

Fit178

Czy z taką sytuacją mamy do czynienia i w tym przypadku? Nie wiem, ale zamieszczona obok omawianego wpisu lista artykułów i suplementów, które sprzedaje nasz blogerka, daje do myślenia…

Maciek

Advertisements

About zacznijtrening

Zacznij Trening! jest projektem mającym na celu promowanie zdrowego i pięknego życia opartego na właściwej aktywności fizycznej, diecie oraz jedności ciała i umysłu. Nasze marzenie to świat, w którym sport uprawiany jest powszechnie, w którym ludzie rezygnują całkowicie z wysoko przetworzonej żywności, i gdzie duchowość oraz psychika nie są jedynie określeniami rodem z New Age. Mądrze trenując ciało, udoskonalamy swoje wnętrze. Stajemy się piękni wewnątrz i na zewnątrz. Pora zerwać z mitem szwankujących na umyśle osiłków. Dzięki nam zrozumiecie, jak wielkiej inteligencji i hartu ducha wymaga doskonały rozwój fizyczny. Nie odkładajcie decyzji do jutra, już dziś zacznijcie trening!

Posted on January 20, 2015, in Odżywianie i Suplementajca and tagged , , , . Bookmark the permalink. 2 Comments.

  1. Doskonale wiem o kogo chodzi. Może troche głupio mi “jechać” tak po kimś, ale blogi tego typu omijałbym szrokim łukiem, tak jak ja robię od pewnego czasu. Ona ma fioła na punkcie popularności swojego bloga oraz kasy jaką ma z niego. Najlepsze jest to, że ona wcale tego nie ukrywa, a mimo to jej blog i tak jest bardzo popularny.
    Dziewczę kompletnie się zatraciło w swej ideologii i niemal wszystko jest dla niej szkodliwe. Sama je dwa posiłki dziennie, oparte o warzywa i owoce, bez żadnych produktów wysokobiałkowych, nawet roślinnych, a wypisuje, że ma dużą masę mięśniową od biegania na długich dystansach. Ma te olbrzymie mięśnie bez dotykania sztangi. A z drugiej strony przyznaje, że nie podciągnie sie na drążku ani razu.
    Na jej blogu tego typu anomalii jest multum, aż chciałem kiedyś zapytać ją czy nie przeprowadza jakiegoś eksperymentu z gatunku “jak wielki kit można ludziom wcisnąć”.
    Sorki za ta mało przyjemną wypowiedź, ale życie nie zawsze jest przyjemne, a to co napisałem to tylko wierzchołek góry lodowej.

  2. Wszystko trzeba sprawdzić na sobie i indywidualnie dopasować. Dlatego nigdy nie powiem, ani nie napiszę, że to jest złe, a to jest dobre. Dla mnie może być, a dla Ciebie nie.
    Pozdrawiam 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: